أهلاً بكم، في الموسوعة القبطية الأرثوذكسية
Jak urządzilam swój taras, żeby był drugim salonem
Przy okazji odkryłam, że mechanizm DL w meblach ogrodowych to coś, czego warto szukać. Kupiłam leżak z regulacją oparcia, który ma właśnie ten system – jednym ruchem przekładasz dźwignię i siedzisko zmienia kąt nachylenia. Działa płynnie i nie zacina się, nawet po całym sezonie na deszczu. To ogromna różnica w porównaniu do tanich leżaków z plastikowymi zapadkami, które pękają po miesiącu. Dzięki temu mogę leżeć płasko do opalania, a potem unieść się do czytania, nie wstając. Postawiłam na niego poduszkę z pianki wysokoelastycznej, która nie odkształca się po godzinach leżenia. Całość uzupełniłam małym stolikiem na kółkach, który można przesuwać w zależności od potrzeby.
Największym wyzwaniem okazało się przechowywanie. Na tarasie nie mam żadnego schowka, a poduchy, koce i podręczne akcesoria trzeba gdzieś trzymać. Zaczęłam od zakupu skrzyni ogrodowej, ale szybko okazała się za mała. Wtedy przypomniałam sobie, że w salonie mam kanapę z funkcją spania, która ma wbudowany schowak na pościel. Pomyślałam, że podobne rozwiązanie sprawdziłoby się na tarasie, gdybym tylko znalazła mebel z takim udogodnieniem. Ostatecznie postawiłam na ławkę skrzyniową z siedziskiem unoszonym na gazowych amortyzatorach. Mieści się w niej wszystko – od zapasowych pledów po gry planszowe i butelki z wodą. Do tego jest na tyle długa, że czasami służy jako dodatkowe siedzisko dla gości. Zabezpieczyłam ją impregnatem do drewna, bo mimo że producent obiecywał odporność na warunki atmosferyczne, wolałam dmuchać na zimne.
Prawdziwym game-changerem okazał się zakup mebla z tapicerką welurową. Brzmi to szalenie na taras, ale znalazłam fotel z technorattanu, który ma siedzisko wykończone welurem odpornym na promieniowanie UV i wilgoć. Jest niesamowicie miękki i elegancki, a przy tym nie nagrzewa się tak jak skóra czy ciemne tworzywo. Postawiłam go w kącie tarasu, obok małego stolika kawowego. To moje ulubione miejsce do czytania książek przy porannej kawie. Okazało się, że welur jest praktyczny – plamy z kawy czy soku znikają po przetarciu wilgotną ściereczką, a kurz nie osiada tak łatwo jak na gładkich powierzchniach. Na zimę chowam go do piwnicy, żeby nie niszczał pod śniegiem, ale przez resztę roku służy niezawodnie.
Kiedy przeprowadziłam się do mieszkania z tarasem, myślałam, że to będzie raj. Prawda okazała się brutalna – betonowa płyta o wymiarach 3 na 4 metry, bez cienia, bez osłony od wiatru. Przez pierwszy sezon stał tam tylko plastikowy stół i dwa krzesła, które rdzewiały po dwóch deszczach. Zaczęłam szukać rozwiązań, które sprawią, że to miejsce będzie faktycznie używane, a nie tylko oglądane z okna. Zależało mi na tym, żeby taras stał się naturalnym przedłużeniem salonu, zwłaszcza latem, kiedy w mieszkaniu robi się duszno. Postawiłam na meble, które wytrzymają zmienne warunki, ale jednocześnie będą miękkie i zachęcające do siedzenia. Wybór padł na zestaw z technorattanu, bo nie boi się wilgoci i słońca. Do tego dołożyłam grube poduchy z wodoodpornym wypełnieniem – takie, które można wynieść do domu na noc, żeby nie nasiąkły rosą.
W kuchni sztukateria też ma swoje miejsce. U siebie zamontowałam wąskie listwy nad blatem, między szafkami a sufitem, żeby zamaskować nierówności po poprzednich lokatorach. Wygląda to jak celowy zabieg dekoracyjny, a nie prowizorka. Do tego dołożyłam małą rozetę wokół lampy nad stołem – to detal, który goście często komentują. W małym mieszkaniu każdy centymetr jest na wagę złota, dlatego zrezygnowałam z ciężkich zasłon na rzecz rolet, ale sztukateria przy oknach daje wrażenie, że ramy są wyższe i szersze. To tani trik, który naprawdę działa. Pamiętajcie tylko, żeby przed malowaniem zagruntować listwy – inaczej farba będzie schodzić płatami.
Na koniec dodam, że nie ma uniwersalnej zasady. Każde wnętrze jest inne, a tapety we wnętrzach dają pole do eksperymentów. Można postawić na stonowane wzory albo na odważne, geometryczne desenie. Ważne, żeby dopasować je do stylu życia. Jeśli masz małe dzieci, lepiej unikać tapet welurowych – łatwo je zabrudzić. Zamiast tego wybierz zmywalne, winylowe. A jeśli chcesz, żeby tapeta służyła latami, zainwestuj w stelaz listwowy pod materac w sypialni – to stabilne podłoże, które nie odkształca się pod ciężarem łóżka. Tapeta to tylko dodatek, ale potrafi zmienić wszystko.
Gdy już ogarnęłam biurko, przyszła pora na miejsce do siedzenia. Krzesło biurowe z siatką oddychającą to podstawa, ale nie każdy ma na nie miejsce. Ja postawiłam na składane krzesło z tapicerką welurową, które po pracy wieszam na haczyku w przedpokoju. Welur jest przyjemny w dotyku i nie ślizga się jak gładkie tkaniny, a do tego wygląda ładniej niż typowe biurowe siedziska. Gdy przychodzą goście, nie rzuca się w oczy jako mebel do pracy, tylko jako designerski dodatek. To drobiazg, ale robi ogromną różnicę w odbiorze całego wnętrza.