Sztuka wyboru obrazów na ścianę, które odmienią twoje wnętrze
Kuchnia była wyzwaniem – malutka, z kafelkami w kwiatki z lat 90. Zamiast je skuwać, postawiłyśmy na kontrast. Jasne drewniane blaty i otwarte półki zamiast górnych szafek. Na półkach stanęły ceramiczne misy, szklane słoje z makaronem i kilka suszonych kwiatów w butelkach. Styl boho w kuchni to przede wszystkim funkcjonalność – zamiast chować wszystko do szafek, pokazujesz to, czego używasz codziennie. Dodałyśmy dywanik w paski i lniane firanki, które nie przesłaniają światła. Małe okno w kuchni przestało być problemem, bo zyskało ramę z makramy. Klientka przyznała, że teraz chętniej gotuje, bo przestrzeń stała się przyjazna i spójna z resztą mieszkania.
Zanim wybierzesz konkretne obrazy na ścianę, pomyśl o funkcji pomieszczenia i jego metrażu. W małej sypialni, gdzie każdy centymetr jest na wagę złota, a ty walczysz o miejsce na pościel, lepiej postawić na jeden spokojny motyw nad łóżkiem. Unikaj zbyt ciemnych, ciężkich ram, które optycznie zmniejszą przestrzeń. Ja w swoim pokoju postawiłam na jasny, geometryczny print w ramie z cienkiego, białego drewna. Działa uspokajająco i nie przytłacza. Z kolei w dużym salonie, gdzie stoi wielka kanapa z funkcją spania, możesz pozwolić sobie na więcej – na przykład na zestaw kilku obrazów tworzących spójną galerię. Pamiętaj, że obrazy mają współgrać z meblami, ale nie muszą być z nimi w stu procentach dopasowane kolorystycznie. Ciekawy kontrast potrafi zdziałać cuda.
Na koniec dodam, że ekologiczne wnętrza to przede wszystkim komfort. Gdy po całym dniu wracam do domu, chcę czuć się dobrze. Naturalne materiały, drewno, len, wełna tworzą atmosferę spokoju. W moim mieszkaniu nie ma ostrych zapachów kleju czy farby. Powietrze jest czyste. Nawet meble, które mają już kilkadziesiąt lat, nie emitują niczego szkodliwego. Wręcz przeciwnie, stare drewno nabiera charakteru. Dlatego zachęcam do poszukiwań. Na targach, w second handach, na grupach sąsiadzkich. Często można znaleźć perełki za ułamek ceny nowego mebla z sieciówki. To nie tylko oszczędność pieniędzy, ale i dbanie o planetę.
Kolor to kwestia gustu, ale ma wpływ na codzienne użytkowanie. Jasna tapicerka welurowa wygląda elegancko, ale na niej widać każdy okruszek. W domu z psem lepiej sprawdzi się grafit lub beż w odcieniu piaskowym. Unikaj czerni, bo zbiera kurz i sierść, a na zdjęciach w internecie wygląda to inaczej niż w rzeczywistości. Pamiętaj, że sofa do salonu to mebel, na którym spędzasz czas, jesz, a czasem nawet śpisz. Dlatego wybierz materiał, który możesz wyczyścić bez profesjonalnego sprzętu. Jeśli decydujesz się na welur, wybierz ten z krótkim włosiem. Długi włos szybko się wyciera i traci kolor w miejscach, gdzie siadasz. Testuj próbki tkanin w naturalnym świetle, bo przy sztucznym oświetleniu kolory się zmieniają.
Ostatnio modne stały się meble na zamówienie. I tu pojawia się pułapka. Myślisz, że dostajesz coś unikatowego, a często płacisz za marne wykonanie. Widziałam mnóstwo przypadków, gdzie tapicerka welurowa na zamówienie po dwóch latach wyglądała jak po dziesięciu. Dlatego jeśli decydujecie się na takie rozwiązanie, sprawdźcie gęstość pianki w siedzisku. Powinna mieć minimum 35 kg/m3. Inaczej po roku usiądziecie na desce. Trendy w meblarstwie to także powrót do naturalnych materiałów. Drewno, len, bawełna. Ale uwaga na imitacje. Niby tańsze, ale szybciej się niszczą. W moim mieszkaniu mam stół z litego dębu. Jest drogi, ale ma to coś. Każda rysa to historia. Sztuczne forniry tego nie dadzą.
W salonie, który był jednocześnie sypialnią, pojawił się prawdziwy dylemat. Potrzebowała miejsca do spania dla siebie i dla gości, a przestrzeń była ograniczona. Wybrałyśmy kanapę z funkcją spania w odcieniu bladego różu – tapicerka welurowa dodała wnętrzu miękkości i lekkości. Pod spodem zmieściłyśmy kilka pojemników na pościel, ale to nie wystarczyło. Wtedy przypomniałam sobie o wersalce z lat 70., którą klientka odziedziczyła po ciotce. Po odświeżeniu bejcą i nowym materacu piankowym stała się hitem. Styl boho uwielbia takie drugie życie przedmiotów. Wersalka stanęła pod oknem, a na niej stos poduszek w etniczne wzory – żadne dwa pokoje w tym stylu nie wyglądają tak samo, bo każdy element niesie własną historię.
Największym wyzwaniem okazało się wkomponowanie miejsca do spania w taki sposób, by nie zniszczyć rustykalnego klimatu. Potrzebowałam czegoś, co sprawdzi się zarówno dla domowników, jak i dla gości. Postawiłam na kanapę z funkcją spania w odcieniu ecru, z tapicerką welurową. Welur to ciekawy wybór do stylu rustykalnego – dodaje odrobiny miękkości, ale gdy zestawiłam go z lnianymi poduszkami i grubym, wełnianym pledem, całość zagrała idealnie. Mechanizm DL w tej kanapie jest bardzo prosty w obsłudze, a szeroki materac piankowy o grubości 16 cm zapewnia wygodę nawet wysokim osobom. Na co dzień służy jako wygodne siedzisko, a wieczorem bez problemu rozkładam go na płasko. Problem z miejscem dla gości na noc został rozwiązany bez zbędnego kombinowania. Musiałam tylko uważać, żeby nie przesadzić z ilością tekstyliów.